W ubiegły słoneczny poniedziałek mieliśmy przyjemność pojawić się w imperium Agnieszki Osieckiej i przemierzyć kilka głośnych i jedną cichą uliczkę warszawskiej Saskiej Kępy. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do stacji krwiodawstwa, ale nie po to by coś ze sobą zabrać, ale po to by zostawić 0,45l świeżutkiej krwi. Po tym fakcie postanowiliśmy odwiedzić osławioną Francuską 30, w której podobno podaje się najlepszą w okolicy kawę.
Francuska 30
Francuska 30 to całkiem przyjemne miejsce (przeszkadza jedynie usytuowanie przy skrzyżowaniu, przez co czasami w ogródku może być głośno). Jest kilka stolików w środku (ciekawie wykończone), kilka na zewnątrz (mały minus za niby plastikowo-gumowe … czytaj dalej